Czy na pewno?*
Niektórzy ludzie nie lubią siebie.
Uciekają od siebie, nie dbają o siebie.
Uważają, że są leniwi, zrzędliwi, dziwni, nieśmiali, smutni, wkurzeni.
Denerwuje ich to, że im się nie chce pracować, albo sprzątać, albo spotykać z innymi ludźmi, albo być ciągle uśmiechniętym. I wciąż mają sobie za złe to, że nie są tacy jacy powinni być.
Tylko skąd ta pewność, że nie są?
Przecież to my sami podejmujemy decyzję o tym jacy mamy czy powinniśmy być.
Po co zatem ciągle toczymy wewnętrzne walki z samymi sobą?
Jedną z najpięknięjszych historyjek z jakimi się ostatnio spotkałam była następująca:
Na jednym ze szkoleń z rozwoju osobistego pewien mężczyzna usłyszał takie słowa od osoby prowadzącej:
"Wszystkie te wasze tak zwane wady, wszystko co w sobie najbardziej nie lubicie, to w rzeczywistości największe wasze zalety. Tyle, że zostały za bardzo wzmocnione, mają za bardzo odkręcone pokrętła i tyle. Przykręćcie je. Już wkrótce tak wy, jak i ludzie z waszego otoczenia, zaczniecie postrzegać swoje słabości jako siłę, a to co negatywne, jako pozytywne. Staną się narzędziem, które użyjecie z pożytkiem dla siebie, zamiast ze szkodą. Musicie się jedynie nauczyć korzystać z tych cech charakteru odpowiednio do zaistniałej sytuacji. Osądźcie jaka dawka waszych cudownych zdolności potrzebna będzie w danej chwili, i dokładnie tyle ich wykorzystajcie."

To takie proste.
Wystarczy uwierzyć, że jesteś idealny taki jaki jesteś.
Tylko czasami Twoje osobowościowe i charakterologiczne pokrętła są przekręcone na maxa lub jedziesz na minimum. I stąd biorą się Twoje "problemy". Wystarczy to sobie uświadomić i powiedzieć sobie w myślach: zmniejszam tą cechę, myśl, tę emocję, przykręcam to uczucie, albo odwrotnie, zwiększam tą cechę, podnoszę jej wibrację, łapę i powiększam tą myśl, emocję.
Z pełną świadomością.
Wszystko można wyćwiczyć.
Najważniejsze to wiedzieć, że jesteśmy ok tacy jacy jesteśmy.
Kolejna opowieść z jaką zetknęłam była Opowieść o Autobusie, która jest pewnym ćwiczeniem mentalnym pozwalającym dowiedzieć się wiele o sobie dając sobie dostęp do podświadomości.
Wystarczy wyobrazić sobie Autobus, a następnie różnych ludzi którzy do niego wsiadają, albo już tam siedzą. Każdy z pasażerów lub pasażerek jest personifikacją pewnej cechy twojej osobowości. Twoim zadaniem jest jak nadokładniej wyobrazić sobie każdego z pasażerów łącznie z wyglądem, nadać mu imię, a następnie z nim porozmawiać w myślach.
Przykład: Leniwa Lenka.

Leniwa Lenka wygląda jakby przed chwilą wstała. Ma potargane włosy, jest ubrana w wyciągnięte spodnie dresowe i szary podkoszulek z dziurą. Nic jej się nie chce. Nie odczuwa potrzeby jedzenia, rozmowy z innymi, wyjścia na spacer. Sprawia wrażenie zmęczonej samym swoim istnieniem.
Zaczynamy rozmowę: Cześć Lena. Jak się masz? Co u ciebie?
Lena: No hej... U mnie nic nowego wszystko po staremu...
Kontynuujemy naszą rozmowę mimo wyraźnych trudności. Próbujemy się zaprzyjaźnić z Leną, poznać ją, wypytać o to dlaczego tak się czuje, od kiedy, czy zna powód takiego samopoczucia i co musiałoby się stać aby to się zmieniło.Pomagając Lenie pomagamy tak naprawdę sobie.
W ten sposób nawiązujemy kontakt z naszą podświadomością.
A kiedy następnym razem poczujemy, że nic nam się nie chce robić, ponownie nawiązujemy krótki kontakt z Leną i przywołujemy ją do porządku, łagodnie, spokojnie, ale konsekwentnie.
Lenko, działaj! Gdy działasz to pojawia się moc, która może odmienić Twoje życie, a przez to życie ludzi wokół Ciebie.
Każda z powyższych metod uwalniania prawdziwej mocy jest dobra, chociaż ta druga sprawia wrażenie bardziej czasochłonnej.
Polecam obie!
*
wpis powstał na podstawie książki
Debbie Ford "Jak wykorzystać ciemną stronę? Odzyskaj swoją moc, inwencję i błyskotliwość."
*
Masz pytania?
willaludka@gmail.com
*
niech moc będzie z Wami
*
*a odpowiedź na pytanie z czołówki brzmi:
najlepiej być sobą zawsze i wszędzie
jak już się dowiemy jacy naprawdę jesteśmy


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz