poniedziałek, 19 stycznia 2015

Kulinarny minimalizm czyli smacznie i zdrowo

Z CYKLU ZDROWIE



Niedawno stworzyłam listę rzeczy, które jem. Zrobiłam ją m.in. dla mojej mamy i bliskich znajomych kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że większość jedzenia mi szkodziła od dłuższego czasu. Od około 2 lat robiłam różne kulinarne eksperymenty, z których ogólne wnioski są następujące:




 
- nie mogę pić mleka – w ogóle, ani spożywać mlecznych produktów,
- nie powinnam jadać w ogóle słodyczy, szczególnie tych które zawierają mleko,
- powinnam ograniczać produkty zawierające gluten, drożdże,
- powinnam zrezygnować całkowicie z przetwarzanych produktów, fast foodów, chipsów, napojów gazowanych.

Dojście do tych wniosków, a szczególnie pierwszego i trzeciego zajęło mi i mojemu lekarzowi dość dużo czasu (kilkanaście lat), co niestety zaowocowało kilkoma schorzeniami, które na szczęście są mniej więcej teraz opanowane.

Co zatem pozostało mi do jedzenia? Poniżej lista moich produktów spożywczych w podziale na działy:

OWOCE: jabłka, banany, winogrona, morele i śliwki (surowe i suszone), melony, arbuzy, brzoskwinie,  ananasy, kiwi, wiśnie, czereśnie, borówki, maliny
WARZYWA: ziemniaki, marchew, kapusta (różne rodzaje), sałatka (różne rodzaje) ogórki (kiszone, rzadko świeże), buraki, por, groszek zielony, „omielany”, fasola czerwona, „Jaś”, szpinak, brokuły, kalafior, fasolka szparagowa, kalarepka (surowa), seler (surowy), natka pietruszki, czosnek, cebula, oliwki, sporadycznie kukurydza
KASZE i ZBOŻA: gryczana, jaglana, soczewica (zielona i czerwona), cieciorka, ryż brązowy, „krupy”, płatki owsiane, chleb graham, wieloziarnisty, orkiszowy, na ziemniakach, na zakwasie
NABIAŁ: sery żółte (najlepszy dziurawiec), ser kozi (wybrane rodzaje), masło, jajka, majonez
OLEJE: rzepakowy (rzadko), oliwa z oliwek
ZUPY: wszystkie poza pomidorową i dyniową
MIĘSA: drób, wołowina, wieprzowina, cielęcina (przygotowywane „po domowemu”), mięso z królika, podroby, flaczki i kiszka, pasztet, parówki, kiełbasa (ostatnie 3 bardzo rzadko, jeżeli już to „domowa”)
RYBY: śledzie w oleju, szprotki, sardynki w oleju lub sosie własnym, mintaj, makrela, tuńczyk, łosoś w sosach własnych lub w wodzie
NAPOJE: woda z sokiem malinowym (domowym), herbata czarna, zielona, ziołowe (różne), woda, soki (rzadko, jeśli już to pomarańczowy, z czarnej porzeczki), wino, drink z sokiem (bardzo rzadko)

DODATKI: orzechy (wszystkie poza arachidowymi), bakalie, kokos (bez dodatków konserwujących z siarką), słonecznik, miód, czekolada gorzka, z orzechami, baton czekoladowy 3-bit (b. rzadko), paluszki, ciasta domowe (wszystkie), ciasta kupne (wybrane), dżem (wiśniowy, czarna porzeczka, malinowy), chrupki kukurydziane (jeden rodzaj)

I to wszystko.

Sporadycznie zdarza się, że sięgam po chipsy, frytki, colę, ale to zwykle przy szczególnych okazjach, w bardzo ograniczonych ilościach.

Po sporządzeniu powyższego zestawienia zakupy stały się proste. Wszelkie produkty, które mi szkodzą omijam szerokim łukiem.

Mam też opracowany swój sposób na przechowywanie poszczególnych produktów dzięki czemu w momencie kiedy wybieram się na zakupy (zwykle 2 dni w tygodniu), wystarczy, że otworzę 2 szafki i po jednym dłuższym spojrzeniu na nie jestem w stanie określić czego mi brakuje i zapamiętać to bez robienia listy zakupowej.

Idąc na zakupy zawsze staram się mieć przy sobie przynajmniej jedną siatkę  z materiału wielokrotnego użytku. Zwykle wszystkie zakupy mieszczą mi się do tej jednej siatki, a wszelkie dodatkowe siatki plastikowe dokupione w sklepie używam zamiast worków na śmieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz