Kobiecość powinna być lekka
dlatego zrezygnowałam z dużej torebki na rzecz małej i z kosmetyczki w torebce na
rzecz braku kosmetyczki.
- portfel z dokumentami i (czasem) pieniędzmi,
- telefon (sztuk: 1),
- paczka chusteczek higienicznych (zawsze), lub dwie (czasami),
- klucze – 3 pary: do biura, do mieszkania mojego, do mieszkania
rodziców,
- leki, które muszę brać w ciągu dnia,
- nakładki przeciwsłoneczne na okulary (używam ich o każdej porze roku
kiedy świeci ostre słońce, muszę i już),
- notes i długopis,
- ulotki wręczane mi w drodze do lub z pracy, które zwykle przeglądam
(chyba z grzeczności albo szacunku do wspomnień, kiedy to ja byłam „ulotkarką”),
ale w ostateczności po prostu wyrzucam.
Kosmetyczkę posiadam jedną, w domu, a znajdują się w niej:
- perfumy (kilka flakoników – tak, kolekcjonuję je),
- tusz do rzęs i cienie do powiek (po jednej sztuce),
- bezbarwny i bezzapachowy dezodorant w kulce,
- krem ulubionej marki, szminka (na mrozy)
- szczotka do włosów.
Mój zestaw łazienkowy zawiera:
- szampon i odżywkę (zmieniam je co pewien czas, nie mam ulubionych),
- mydła – szare i siarkowe (na ewentualne pryszcze)
- pastę i szczoteczkę do zębów,
- kilka myjek o różnych fakturach (uwielbiam je),
- suszarka do włosów,
- pumeks, maszynka do golenia,
- nożyczki i pilnik do paznokci.
Dodatki, które czasami używam to:
- krem/olejek do opalania,
- olejek do masażu,
- dezodorant na komary.
To absolutnie wszystko. Przysięgam.
Uważam, że te rzeczy są absolutnie wystarczające, aby zadbać o swój
wygląd.
Koleżanki często zwracają uwagę na to, że mam ładną cerę
(nie idealną), po prostu. Często dopytują: „Jak Ty to robisz?” A ja się zwykle
śmieję i mówię, że nie używam kosmetyków, ani kremów. Tak samo postępowała moja
mama, które dopiero po 50-stce zaczęła sięgać po wybrane kremy. Moim zdaniem
jej cera jest bez zarzutu i mogłaby z powodzeniem brać udział w reklamach. Biorę z niej przykład.
Lekkości Wam życzę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz