wtorek, 23 lutego 2016

Eko Tydzień II, czyli o szacunku dla Matki Ziemi i walce z czasem



Z CYKLU STYL ŻYCIA
 
Matka Ziemia jest w stanie tolerować wiele poczynań człowieka, nawet tych najdziwniejszych, nawet tych, które jej szkodzą. Do czasu. Tylko do jakiego czasu?



 
Minął kolejny EKO Tydzień. Tym razem nie starałam się za bardzo. Ale myśl zatrzymująca mnie przy niektórych półkach w sklepie zdaje się czymś coraz bardziej naturalnym i oczywistym.

Być może dziwnie to zabrzmi, ale kiedy starałam się odstawić chipsy szło mi różnie, z tendencją do łamania się. Ale teraz stojąc przed półką z chipsami myślę sobie: „Ciekawe jak długo rozkłada się taka folia?” 

Dziwne? Być może. Ale skuteczne. Naprawdę. Bo od półki odchodzę i to nie z żalem, tylko z ulgą i lekką dumą, że to nie ja dołożę o tą jedną paczkę na to wielkie wysypisko śmieci zwane do niedawna Ziemią…

Podczas ostatnich zakupów spotkałam pewną starszą panią, która miała ciekawy wózeczek. Wózeczek przypominał walizeczkę na kółkach zrobioną z kartonowego pudła i metalowej rączki z kółkami (jak przy walizce). To było coś tak prostego, pomysłowego i genialnego jednocześnie, że stanęłam i patrzyłam jak głupia na tą Eko walizkę na zakupy. To było COŚ jak dla mnie wyjątkowego.

Ale do rzeczy. Licznik śmieci tyka. W tym tygodniu moje „złe” śmieci to:

- plastikowa butelka po płynie do naczyń (butelka starcza na około 4 miesiące),
- puszka,
- 2 pudełka po półlitrowych sokach owocowych,
- garść opakowań po czekoladkach… (walentynkowych oczywiście… no i kilku innych…),
- opakowanie po maśle (to „sreberko),
- foliowe opakowanie po makaronie i amarantu się,
- kilka folii po filmach (kupuję od czasu do czasu filmy z tzw. odrzutu, wyprzedaży),
- kilka woreczków po sama nie wiem po czym (czasami wydaje mi się że one jakoś tak chyba „pączkują”?),
- opakowanie po lekach.
- złamany plastikowy wieszak
- opakowanie po chusteczkach higienicznych

Podsumowując: Trochę tego się nazbierało. Ale chyba mniej nawet jak ostatnio.

Co można poprawić?
Przede wszystkim zwróciłam uwagę na te pudełka po sokach. Tak naprawdę mogę kupować soki w szklanych butelkach. Szkło jest bardziej EKO niż kartonowe pudełka wyłożone foliami od środka i na zewnątrz. Poza tym butelki mogę oddać Tacie, który robi pyszne soki latem i jesienią m.in. z malin. W takim przypadku nic by się nie zmarnowało. 

Jedyne co pozostaje to znaleźć dobry sok (nie tatowy), w szklanej butelce, kiedy już najdzie mnie ochota by go wypić. To będzie moje zadanie na kolejny EKO Tydzień.

Do dzieła zatem! Dajmy trochę czasu Matce Ziemi na regenerację i złapanie porządnego oddechu czystym powietrzem.

A jak tam Wasze EKO Tygodnie mijają?



*
Mailingujcie też w razie potrzeb:

*
Willa Ludka
… bo chodzi o zbliżenie się do prawdy, nawet tylko w umyśle…

*
Rid mor




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz